Menu

DESZCZ - Horror - Opowieść

Fala tornad ogarnia okolicę, następnie deszcz spływa na jego zgliszcza. Radio milczy. W dodatku, na powierzchni pojawiło się coś nowego. Coś strasznego... Czy człowiek rzeczywiście jest w stanie poradzić sobie z czymś takim? Sam zobacz, tylko nie mów, że nie ostrzegałem, ten świat nie będzie kolorowy.

14 - DESZCZ - Nowy początek.

kawkafka99

 

POCZĄTEK OPOWIEŚCI - KLIKNIJ WE MNIE!

 

 

 

- Mówią na mnie Pies.
Usiadł na łóżku, wziął łyk czystej wody. Chyba trochę zdziwiony, że został tak potraktowany przez nieznajomych. Miał jasno zielone oczy i bliznę na lewym policzku.
- Ale boli mnie głowa... i noga.
- Kim jesteś? - spytał odważnie Kevin, jakby na przesłuchaniu.
Nastała chwila milczenia, nieznajomy wpatrywał się w sufit. Przeciekał, zauważył, że dom jest stary. Unikał odpowiedzi na zadane mu pytanie. Wtedy Kevin wstał i spojrzał mu w oczy.
- Mów kim jesteś i skąd tu przylazłeś! Znaleźliśmy przy tobie to! - popatrzył na Lucy, ta wyciągnęła monetę z kieszeni, którą znaleźli przy Psie.
 
Zamarł. Tak jakby o czymś sobie przypomniał.
- Dobra - westchnął facet - jakieś dwa dni drogi piechotą stąd powstał obóz. Jakieś trzy tygodnie temu, należę do niego. Przepraszam... należałem. Uciekłem. Dowódcą jest niejaki Ragg. Tak kazał się nazywać, cholerny despota, wszyscy żyją tam tylko dlatego, że nasza baza znajdowała się w miasteczku. Dwa sklepy dostarczają sporo pożywienia, wiecie jak to teraz jest. Ta moneta, to wyrabiana w tamtejszych podziemiach rzecz. To skarb. Chciałbym żeby do mnie wróciła.
Wyciągnął dłoń ku Lucy, ta oddała mu jego własność.
-Podziemiach? - zapytała.
- No tak, okazało się, że było tam coś w rodzaju bunkra dla sporej ilości osób. Znaleziono tam trochę broni i amunicji, niestety resztki.
- Więc - głośno myślał Kevin - dlaczego uciekłeś?!
Pies spojrzał spojrzał na niego.
- Ragg, ten cholerny idiota, chciał stworzyć jakieś bractwo czy inną zarazę. Robił z siebie Hitlera... Przed moją ucieczką zabił małżeństwo, które ukradło dwie szklanki wody dla swojego dziecka... Rozumiesz?!
- To straszne... - Lucy miała łzy w oczach, jednak starała się to ukryć.
- Przeciwstawiłem się mu. Jednak to było pewne, że będę następny... Czułem to. Dlatego zwiałem. Zwinąłem im telefon. Jest dla mnie bardzo ważny, są na nim dane, bez których są nikim!
- Lucy idź po alkohol, polejemy jego ranę - zalecił. - A ty. Opowiesz co się stało, że masz tą ranę i co jest na komórce. Natychmiast.
Wahał się. Lecz nie miał wyjścia.
- Dopadło mnie w nicy to ścierwo. To co zniszczyła nasz świat. A co do telefonu... To już dłuższa historia, którą wolałbym zachować dla siebie.
- Oj nie... Dobrze wiesz, że będą cię szukać... Gadaj!
 
Przez moment bał się. Jednak zaczął mówić.
 

 

Komentarze (11)

Dodaj komentarz Dodaj komentarz

© DESZCZ - Horror - Opowieść
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci